Lirene Mineral Collection, powiew morskiej bryzy

By sierpnia 04, 2017 ,

Mineral Collection to najnowsza linia Lirene. Nazwa nawiązuje do minerałów z morskich głębin, które są źródłem  składników odżywczych takich jak magnez, potas i jod,  których potrzebuje skóra, aby zachować zdrowy i piękny wygląd. W skład linii wchodzą aż trzy produkty do pielęgnacji ciała, które Wam dziś zaprezentuję. Zapraszam.


Zapach kosmetyków jest przyjemny, świeży i morski. Lekko chłodzący, przyjemny, delikatny. Nie zwraca na siebie dużej uwagi ale nie od razu wydał się znajomy. Pisząc tą recenzję wącham naprzemiennie kosmetyki Lirene a także perfumy Davidoff Cool Water i czuję naprawdę sporo wspólnych cech. Perfumy są bardziej złożone i intensywne a kosmetyki łagodne, kremowe. Nuty się jednak zgadzają. Myślę że Cool Water jest idealnym podbiciem balsamów i na odwrót. Zapachy na pewno nie będą się ze sobą kłócić. Przeciwnie. Współgrają. Kolejnym wspólnym elementem jest dokładnie ten sam odcień błękitu i srebrne dodatki w stylistyce opakowań. Kojarzą się z morskimi głębinami i wodorostami.
Multi-regenerujący balsam z minerałami z Morza Martwego przeznaczony jest do pielęgnacji skóry suchej, wymagającej regeneracji i specjalnego traktowania. Posiadaczką właśnie takiej jestem dlatego ten balsam rzeczywiście w moim przypadku okazał się strzałem w 10. Na pierwszy rzut oka wygląda bardzo podobnie do wersji odżywczej. Jest jednak zdecydowanie bardziej gęsty, skoncentrowany. Doskonale to widzę i czuję nakładając oba kosmetyki na wybrane, sąsiadujące ze sobą miejsca na ciele. Balsam regenerujący wchłania się w ok. 3 min. Początkowo czuję jeszcze film ale skóra nie jest mokra- ubieram strój nocny :P następnie z czasem przestaję czuć go całkowicie. Mimo bogatej formuły nie klei się i nie błyszczy na ciele. Choć zawiera parafinę nie jest ona umieszczona na początku składu, co mnie cieszy bo nie przepadam za tym składnikiem. Baza balsamu jest biała, zostały umieszczone w niej małe niebieskie kuleczki, które pod wpływem masowania uwalniają witaminę E. Nie są fizycznie wyczuwalne.
Lekki balsam odżywczy do ciała z jedwabiem morskim  także jak poprzednik został umieszczony w tubce o pojemności 200 ml. W cenie regularniej kosztuje ok. 15.99 zł. Zawiera aminokwasy, minerały i witaminy w tym E. Tak jak w przypadku wersji regenerującej tu także w bazie kosmetyku zostały zatopione kuleczki- tym razem zielone. Przy aplikacji wnikają w skórę. Jest to bardzo leki kosmetyk nie tylko z nazwy. Znacznie mniej zbity od poprzednika. Tak samo dobrze się rozprowadza i błyskawicznie wchłania. U mnie nie ma dużej wydajności ale dlatego, że jestem przyzwyczajona do nieoszczędzania kosmetyków. Używam tyle ile potrzebuję. Daje średnie nawilżenie, które nie jest długofalowe. Wystarczy skórze normalnej, która nie ma problemów z szorstkością czy przesuszeniami. Moja niestety ma. Kosmetyk ma pozytywne działanie jednak dla mnie jest zbyt mało skoncentrowany. Często sięgam po ekstremalnie bogate produkty. Zalecane jest stosowanie go co najmniej raz dziennie. Ja akurat należę do osób systematycznych. Moja sucha skóra to na mnie wymusza. Moja mama jest jednak lesze bardziej zdyscyplinowana w pielęgnacji. Balsamuje się nie tylko wieczorem ale i rano!
Olejkowa mgiełka do ciała z koralem morskim ma dwie fazy. Po wstrząśnięciu butelką łączą się i nadają do użycia. Rozpylacz pozwala na aplikację bezpośredni na ciało. Nie rozpryskuję się. Mgiełka wchłania się od razu. Nie  jest tłusta i nie zostawia na skórze filmu. To bardzo lekki produkt. Gdybym miała traktować ją jako jedyny kosmetyk do pielęgnacji/ nawilżania - nie byłabym do końca zadowolona. Jak wiecie moja skóra jest sucha a taka lekka mgiełka to zbyt mało by zaspokoić jej potrzeby. Dla mnie jest dodatkiem. Psikam się nią i wmasowuje gdy nie muszę się rano śpieszyć do pracy lub mam wolne. Odświeżająco działa na mnie jej zapach morskiej bryzy, dodaje energii i w upalne dni jest znacznie lepszym wyjściem od perfum, nawet tych wyjątkowych i chłodzących jak Davidoff Cool Water .Jest to kosmetyk najdroższy z całej trójki ale nadal bardzo przystępny. Niestandardowe opakowanie o pojemności 195 ml. kosztuje w cenie regularnej nie więcej niż 20 zł. 
Cała seria Lirene Mineral Collection doskonale wpisuje się w letni klimat, pachnie jak powiew morskiej bryzy. Orzeźwia w upalne dni. Każdy z produktów daje inny poziom nawilżenia. Mnie najbardziej przypadł do gustu balsam regeneracyjny o najbardziej skoncentrowanej formule. Jestem ciekawa czy znacie już tą linie i jak sprawdza się u Was? 

ZOBACZ TAKŻE

56 komentarze

  1. jak dla mnie to jest super seria:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie znam tej serii, ale wydaje się być bardzo przyjemna. Osobiście nie lubię olejków do ciała. Za to Davidoff Cool Water znam,zużyłam kilka ładnych opakowań.

    OdpowiedzUsuń
  3. moim faworytem jest mgiełka, lekka i szybko się wchłania, przez co sięgam po nią rano przed wyjściem do pracy :-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Chętnie bym wypróbowała całą serię :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetna jest ta seria, a szczególnie mgiełka. :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Seria świetnie się zapowiada, idealna na lato :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ma przyjemny odświeżający/ chłodzący zapach

      Usuń
  7. Kilka tygodni temu zauważyłam tą nową serię i planuję ją osobiście wypróbować

    OdpowiedzUsuń
  8. Mgiełka wypadła u mnie najlepiej;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. widzę, że wszystkie najbardziej chwalicie mgiełkę a ja jestem jakaś inna i hitem są u mnie balsamy .

      Usuń
  9. Bardzo ciekawi mnie ta linia :D Ja chętnie przetestowałabym mgiełkę :D Ostatnio lubię produkty w takiej formie :D

    OdpowiedzUsuń
  10. Sama kolorystyka świetnie dobrana do całej serii.

    OdpowiedzUsuń
  11. nie znam tych produktów, ale balsam regenerujący mnie zaciekawił:)

    OdpowiedzUsuń
  12. Jestem ciekawa tych kosmetyków, bo lubię produkty z minerałami z Morza Martwego.

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja z Lirene mam tylko podkład. Póki co, nie używałam ich kosmetyków :) Za to z tej serii najbardziej mnie ciekawi ten olejek-mgiełka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wypróbuj, polecam, ja za to nie znam kolorówki Lirene

      Usuń
  14. Nie używałam tych produktów, ale słyszałam wiele pozytywnych opinii na ich temat :) Zapach musi być idealny na lato :)

    OdpowiedzUsuń
  15. MGIEŁKĘ pokochałam od pierwszego użycia :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Bardzo lubię morskie kosmetyki więc ta seria mnie mocno ciekawi. Najchętniej chyba skusiłabym się na któryś balsam :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Nie miałam produktów Lirene ale tak dużo dobrego o nich słyszałam że pora coś wypróbować :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Ta seria zapowiada się ciekawie, ale mam póki co spore zapasy produktów do ciała.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem, ja mam mniejsze zapasy produktów do ciała bo codziennie się balsamuję a po za tym dzielę się z mamą…

      Usuń
  19. Cała ta seria pachnie ślicznie ;)

    OdpowiedzUsuń
  20. z lirene mam mgiełkę brązującą, której nie zdążyłam jeszcze przetestować

    OdpowiedzUsuń
  21. Sama ich nie miałam co nie zmienia faktu że pewnie z ciekawości wypróbuję. Chyba najpierw skuszę się na balsam :)

    OdpowiedzUsuń
  22. przyjemną szatę graficzną ma ta seria

    OdpowiedzUsuń
  23. Wpadło to mi już w oko i chciałabym to kupić :) Buziaki

    OdpowiedzUsuń
  24. Ze skórą problemów nie mam, więc lekkie nawilżenie to odpowiednie nawilżenie, za to muszę coś silnego zakupić na stopy, koniecznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja zawsze sięgam po najbardziej, ekstremalnie bogate kosmetyki :)

      Usuń
  25. Ciekawe kosmetyki, może kiedyś wpadną w moje ręce.

    OdpowiedzUsuń
  26. Wakacyjne ciekawostki :) Najbardziej zaciekawił mnie lekki balsam :)

    OdpowiedzUsuń
  27. Chętnie bym wypróbowała, fajnie sie prezentuje :3

    OdpowiedzUsuń
  28. Ostatnio kupiłam pierwszy produkt marki Lirene i jestem bardzo miło zaskoczona. Sprawdza się rewelacyjnie :)

    Odpowiedziałam na Twój komentarz u mnie na blogu - zapraszam <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. super, że Cię pozytywnie zaskoczył ten kosmetyk Lirene

      Usuń

Dziękuję za odwiedziny i zamieszczony komentarz. Jeśli masz blog, na pewno do Ciebie zajrzę.