Złota maseczka Lab Therapy

By grudnia 17, 2018

Kochani, szczerze mówiąc rzadko sięgam po maseczki dlatego długo zajmuje mi ich zużywanie, szczególnie tych saszetkowych. Są jednak takie produkty, które kuszą nie tylko obietnicą fantastycznego działania na skórę ale także wyglądem opakowania i konsystencją. Tak jest z maseczką miodową  do masażu twarzy z kwasem cytrynowym Lab Therapy od Lirene, o której Wam dziś opowiem. Zapraszam do czytania.


Lab Therapy to linia kosmetyków zainspirowana profesjonalnymi zabiegami, oparta na kwasach i peptydach stosowanych w gabinetach kosmetycznych. To linia stworzona z myślą o kobietach, które poszukują innowacyjnych rozwiązań w pielęgnacji, by zachować piękny wygląd skóry, bez konieczności poddawania się inwazyjnym zabiegom.
Maseczka LAB THERAPY Lirene trafiła do mnie w jesiennej przesyłce od marki. Kosmetyk bardzo mnie ucieszył jednak nie od razu przystąpiłam do testów. Najpierw postanowiłam zużyć inne tego typu produkty pielęgnacyjne. W końcu  na przełomie listopada i grudnia otworzyłam uroczy słoiczek i się zachwyciłam. Kosmetyk ma konsystencję żelową ale jest gęsty i bogaty, trochę klejący. Jak widzicie na zdjęciach to złotko. Opalizuje choć nie ma brokatu. Po nałożeniu tej maseczki na twarz czuję ciepło. Podczas masowania każdej z partii skóry to odczucie nie pogłębia się. Cały czas jest na takim samym poziomie przez pierwsze ok. 3 min. Później znika. Maska na twarzy nie jest złota. Skóra wygląda na mokrą. Po kilkunastu minutach wchłania się częściowo. Nie zasycha. Cały czas jest widoczna na twarzy w postaci mokrego efektu. Podczas zmywania samą wodą bardzo dobrze schodzi. Nie ma najmniejszych problemów z jej usunięciem. Po zabiegu skóra jest delikatna, promienna, wypoczęta i wyglądamy młodo. Bardzo podoba mi się ten efekt. Maska jest czymś w stylu kosmetyku bankietowego jednak dzięki dużej pojemności możemy używać jej często. Co z nawilżeniem? Jest jednak moja skóra wymaga małej dawki lekkiego kremu.
Maseczka miodowa do masażu twarzy LAB THERAPY została umieszczona w eleganckim, początkowo zafoliowanym kartoniku. Nakładając ją należy zrobić masaż kierując się instrukcją. Dzięki temu skóra stanie się dotleniona i rozluźniona, a składniki aktywne lepiej się wchłoną. Zmywamy ją ciepłą wodą po ok. 5-10 min. Ja zazwyczaj ten czas jeszcze bardziej wydłużam bo zapominam o kosmetyku. Słoiczek ma 50 ml. I jest zabezpieczony plastikowym dekielkiem. Maska ma bardzo słaby ale przyjemny zapach. Produkt należy zużyć w ciągu 6 miesięcy od otwarcia. Wystarczy na wiele aplikacji.
Maseczka jest przyjemna i zrobiła na mnie bardzo dobre wrażenie. Polecam ją osobom z cerą normalną, suchą i dojrzałą. Według mnie przy takich typach efekty będą najlepsze.

ZOBACZ TAKŻE

48 komentarze

  1. Trafne porównanie, że to taka maska bankietowa w dużej pojemności :) Też mam ten kosmetyk i moja opinia jest podobna :)

    OdpowiedzUsuń
  2. świetna, muszę ją mieć, to złotko skutecznie mnie zachęciło do jej zakupu :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Uwielbiam maseczki i stosuję ich niemało, jednak w moje ręce nie trafiła jeszcze taka z drobinkami złota. Bardzo podoba mi się jej opakowanie i ogólna szata graficzna. Po takiej maseczce skóra jest niewątpliwie w lepszej formie niż wcześniej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. maseczka jest bardzo fajna, przyjemna w używaniu i dająca efekty

      Usuń
  4. Czyli maseczka idealna dla mnie. Może się skuszę ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja też właśnie (za) rzadko sięgam po maseczki :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja też rzadko, szczególnie gdy mam te w saszetkach

      Usuń
  6. Chętnie bym wypróbowała, brzmi idealnie!

    OdpowiedzUsuń
  7. Mmmm... idealna do mojej cery, a złoto kusi mnie oj kusi :D Będe musiała koniecznie wypróbować :)
    Buziaki Kochana

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo lubię maseczki, tej nie miałam jeszcze okazji używać. Ale to złoto bardzo mnie kusi, muszę koniecznie ją sprawdzić 😊

    OdpowiedzUsuń
  9. Swietnie ze trafilam na ten post :) lubie takie maseczki

    OdpowiedzUsuń
  10. Mam ją u siebie w domu jednak jeszcze nie otworzyłam opakowania. Chcę skończyć zapasy a już są na dnie. Pięknie się prezentuje zarówno na zewnątrz jak i w środku. Ciekawa jestem jak sprawdzi się u mnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. rozumiem, ja też bardzo długo czekałam z jej otwarciem

      Usuń
  11. lubię maseczki:) i lubię lirene:D

    OdpowiedzUsuń
  12. Prezentuje się cudownie. Myślę, że moja cera by się z nią polubiła :)

    OdpowiedzUsuń
  13. bardzo lubię, a jeszcze lepiej serum z tej serii

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to na noc? ja oddałam je siostrze bo mam za dużo pielęgnacji

      Usuń
  14. Ale ona jest piękna! Szkoda, że nie zrobiłaś zdjęcia, jak wygląda w akcji :D

    OdpowiedzUsuń
  15. Nie miałam jeszcze okazji jej wypróbować, tak samo jak i marki lab Therapy.

    OdpowiedzUsuń
  16. ciekawy produkt, przy najbliższej okazji się na niego skuszę <3

    OdpowiedzUsuń
  17. u mnie kosmetyki tej marki niestety się nie sprawdzają

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. szkoda, ja niektóre produkty Lirene bardzo lubię choć nie wszystkie oczywiście

      Usuń
  18. Nie znam jej, a twoja opinia brzmi zachęcająco :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Mam ja i czeka w kolejce na użycie. Chociaż po Twoim wpisie chyba wezmę się zaraz za nia ;)

    OdpowiedzUsuń
  20. Jestem bardzo ciekawa tego produktu, nie miałam okazji używać :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Oj dawno nie kupowałam produktów Lirene. Maseczka do mojego typu skóry, więc chyba pora zmienić przyzwyczajenia i wypróbować tą nowość.

    OdpowiedzUsuń
  22. Dla mnie cała ta seria jest po prostu fantastyczna, tak samo serum, które codziennie stosuję. To produkty na prawdę godne uwagi!

    OdpowiedzUsuń
  23. Wow, wygląda rewelacyjnie! :) świetna konsystencja

    OdpowiedzUsuń
  24. Nie znam tej marki, ale chętnie poznam! A to za sprawą Twojej recenzji. Dzięki!

    OdpowiedzUsuń
  25. Gdybym tylko miała ją w domu od razu zaczęłabym jej używać :D

    OdpowiedzUsuń
  26. Ja lubię peelingi i maseczki. Czy w saszetkach, czy też nie. Używam 3 x w tygodniu. Z Lirene jeszcze takiej w słoiczku nie mialam. Ale podoba mi sie termin waznosci. Jest dość długi i w zupełności by mi wystarczył na zużycie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ooo ja tak często i regularnie nie używam maseczek, muszę starać się robić to według planu co kilka dni

      Usuń
  27. Lubię maseczki i często ich używam. Tą z chęcią poznam :)

    OdpowiedzUsuń
  28. Mam właśnie kosmetyki ze złotem, ale innej marki i jestem ciekawa jak poradzą sobie u mnie :D Ale i tej maseczki chyba nie pominę przy kolejnych zakupach :D

    OdpowiedzUsuń
  29. Maseczki to moja ulubiona czynność w pielęgnacji, muszę sprawdzić :)

    OdpowiedzUsuń
  30. Ja wolę maseczki w płachcie, ale może i po tę chętnie sięgnę :)

    OdpowiedzUsuń
  31. Jestem sroką, więc bardzo mi się spodobała ta maseczka. Z chęcią wypróbuję.

    OdpowiedzUsuń
  32. Maseczki bardzo lubię! Ostatnio lubuje się w maseczkach w płachcie. Gdy będę chciała zrobić sobie od nich przerwę z chęcią sięgnę po ta maseczkę.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny i zamieszczony komentarz. Jeśli masz blog, na pewno do Ciebie zajrzę.