Z zapartym tchem śledziłam wszystkie pojawiające się informacje o urodzinowym ShinyBoxie 4EVER. Brałam udział w typowaniu marek, chętnie przyłączyłam się do zabawy. Każda z nas spodziewała się czegoś wyjątkowego. I tak się stało. Szybko okazało się, że w standardowym zestawie jest aż 7 produktów. W tym 6 pełnowymiarowych. Wariant XXL pobudzał wyobraźnię. Dziś gdy patrzę na ten zestaw leżący obok mnie jestem tak samo mocno podekscytowana. Uważam, że jest świetny i bardzo się z niego cieszę! Czuję się fantastycznie, że w tym roku uczestniczę w wielkiej fecie urodzinowej i z tej okazji w moim boxie znalazły się same perełki a także kosmetyki nadprogramowe. Zapraszam do przeglądu.
Nie wyobrażam sobie demakijażu twarzy bez użycia wody.  Mój wieczorny rytuał oczyszczania zawsze składa się z kilku kroków. Najpierw sięgam po płyn micelarny i dwufazowy. Następnie zmywam pozostałe ewentualne zabrudzenia żelem/ płynem z wodą i na końcu tonizuję twarz. Od dłuższego czasu służy mi do tego płyn serii GlySkinCare marki Diagnostic, o którym dziś Wam opowiem.

Należę do osób bardzo bladych i dobrze mi z tym. Aby się nie wyróżniać, tylko latem używam samoopalaczy. Zawsze z utęsknieniem czekam na pierwsze wiosenne słoneczko. Mój humor niestety uzależniony jest od pogody. Nawet gdy mam w pracy pełne ręce roboty to znacznie lepiej czuję się, gdy za oknem świeci słonko. Niestety promienie słońca mają też swoje słabe strony. Każda z nas wie jakie ryzyko niesie za sobą opalanie się. Począwszy od szybszego starzenia się skóry aż po przypadki ekstremalne tzn. czerniaka. Dziś opowiem Wam krótko i na temat o kremie/ filtrze na dzień z Flosleku. Zapraszam.

Olej arganowy jest jednym z najpopularniejszych naturalnych składników stosowanych w kosmetyce. Z uwagi na właściwości lecznicze i sposób pozyskiwania jest jednym z najdroższych olei. Na uzyskanie 1 litra oleju arganowego, trzeba zużyć ok. 30 kilogramów owoców. Nazwany jest złotem Maroka. Na naszym rynku dostępnych jest bardzo wiele olei czy olejków arganowych o różnej jakości. Dziś opowiem Wam i jednym z lepszych a właściwie najlepszym jaki do tej pory miałam. Zapraszam.

Od początku roku swój makijaż oczu opieram na wodoodpornych tuszach do rzęs. Trafiam na takie, które rzeczywiście nie rozmazują się podczas mokrej pogody i nie spływają w czasie upałów. Wraz z trwalszymi macarami musiałam zmienić również preparaty do usuwania ich z oczu. Postawiłam na sprawdzone, płyny dwufazowe ponieważ tą konsystencję lubię znacznie bardziej od mleczek. Dziś opowiem Wam o błyskawicznym płynie dwufazowym Floslek. Zapraszam.

 FLOSMEN YOUNG to linia kosmetyków przeznaczona do pielęgnacji młodej męskiej skóry. W jej skład wchodzi żel do mycia twarzy, żel po goleniu, krem zapobiegający błyszczeniu oraz woda toaletowa, o której dziś Wam opowiem. Seria YOUNG przeznaczona jest dla mężczyzn od okresu dojrzewania, czyli bardzo młodych. Górnej granicy wieku nie ma. Najlepiej odpowiada skórze normalnej, mieszanej i tłustej.
Witajcie, jak co miesiąc chcę się z Wami podzielić swoją opinią o wybranych produktach, które znalazły się w ostatnim Shinyboxie Majowo Mi. Już teraz nie mogę się na niczym skupić bo ciągle myślę o tym co będzie zawierała wersja urodzinowa 4Ever, która już niebawem trafi do moich i pewnie Waszych rąk. Tym razem pudełko będzie w wersji XXL jak exstraboxy, ale nie tylko w tym tkwi jego wyjątkowość. Shiny na pewno nas czymś zaskoczy. To 4 urodziny pudełka. Jestem ciekawa czy ktoś z Was jest z nimi od początku?

Nie opalam się naturalnie od 4 lat. Powodem częściowo jest brak czasu. Jak wiecie 70% doby spędzam w pracy. Zawsze mogłabym zagospodarować tych kilkanaście minut i iść na solarium jednak żal mi swojej skóry. Nie po to pielęgnuję i dbam o nią aby teraz w okresie letnim podrażniać i wywoływać w niej reakcje obronne. Ponad to przyspieszać starzenie się skóry i powstawanie zmarszczek oraz plam pigmentacyjnych. Aby cieszyć się piękną i promienną skórą nie trzeba wcale poświęcać się i cierpieć. Przeciwnie, można pięknieć zdrowo i przyjemnie. Receptą na taką opaleniznę są kosmetyki Vita Liberata. Wspominałam Wam już o dwóch lotionach tej marki, które uwielbiam i wiem, że nie jestem jedyna. Jak tylko je skończę otworzę piankę, którą udało mi się wygrać jeszcze w zeszłym sezonie na jednym z blogów. Na pewno podzielę się z Wami opinią o niej. Dziś jednak chcę opowiedzieć Wam o samoopalającej nocnej maseczce. Marzyłam o niej co najmniej rok. Zamierzałam ją sobie kupić jednak odkładałam to na później bo zawsze miałam ważniejsze wydatki. W maju szczęśliwie się złożyło, że otrzymałam ją do testów.
Kwas hialuronowy miałam już wiele razy w różnych postaciach i o rożnej wielkości cząsteczek. Począwszy od kremów z dodatkiem tego składnika po czysty kwas lub wzbogacony jak np.  tym przypadku ekstraktem z ryżu i komórkami macierzystymi winogron. O ile dobrze kojarzę jest to jedyny kwas, który nie złuszcza a nawilża. Postanowiłam podarować go mamie. Ona bardzo chętnie uczestniczy w testach i sama dopytuje czy mam dla niej jakieś nowości. Zapraszam więc na jej recenzję opisaną przeze mnie.  

Balsam do ust Carmex jest dostępny w słoiczku, sztyfcie i tubce. Po raz pierwszy pojawił się w USA w 1937 roku. Ja poznałam go znacznie później. W czasach licealnych. Lubię eksperymentować i próbować nowe produkty jednak zawsze  wracam do Carmexów. To gwarancja zadowolenia. Nie dawno zużyłam klasyczny balsam w słoiczku, który służył mi w domu. Teraz najwięcej czasu spędzam w pracy i dla wygody zamówiłam prawie wszystkie dostępne zapachowe wersje sztyftów, które teraz zawsze mam pod ręką.
Rok 2016, a przynajmniej jego pierwszy kwartał minął mi bardzo makijażowo. Nigdy wcześniej nie byłam tak zafascynowana kosmetykami kolorowymi. Bardzo często oglądam filmiki na YT i pogłębiam swoją wiedzę dotyczącą konturowania i przedłużania trwałości makijażu na twarzy. A do tego niezbędne okazały się bazy, pod cienie i pod podkład. W lutym kupiłam swoje pierwsze. Do twarzy wybrałam zieloną, zmniejszającą zaczerwienienia bazę Catrice, o której dziś chcę Wam opowiedzieć. Zdecydowałam się na nią głównie ze względu na niską cenę oraz popularność. Po za tym opis producenta  też okazał się nie bez znaczenia:
„Komplementarny kolor zielony neutralizuje niechciane zaczerwienienia, powiększone naczynka oraz niedoskonałości cery. Cera staje się gładka a linie i pory zostają wygładzone. Delikatnie zielona formuła zawiera drobinki ze lśniącymi pigmentami aby wzbogacić trwałą bazę o subtelny blask. Testowana dermatologicznie.”

Z kosmetykami GlySkinCare ja i moja mama miałyśmy różne doświadczenia, czego nie kryłam. A wręcz podkreślałam recenzując produkty na blogu. Bardzo polecam serię z kwasami, która jest rewelacyjna. Szczególnie balsam do ciała- mój hit! Każda marka ma jednak lepsze i gorsze produkty. Takim niewypałem, a raczej przeciętniakiem okazał się w tym przypadku krem Hydrotone. Tym razem wybierając kolejne produkty do testów posłużyłam się Waszymi opiniami i radami. Dzięki temu dziś mogę polecić Wam kolejne warte uwagi serum. Zapraszam.
Femi to nie tylko urocza nazwa kojarząca się z kobietami. To kosmetyki stworzone po to aby dawać nam radość oraz eksponować i dbać to czym obdarzyła nas natura. O naszą skórę aby jak najdłużej zachowała zdrowy, młody wygląd. Bo przecież piękno pochodzi z natury. Dziś opowiem Wam o słonecznym olejku regenerującym. To kolejny produkt Femi, w którym zakochałam się od pierwszego użycia.

Odkąd prowadzę Babski Kącik i obserwuję wiele podobnych do mojego blogów kosmetycznych przeczytałam masę recenzji antyperspirantu Vichy. Były bardzo pozytywne. Ten produkt widywałam wśród Waszych ulubieńców i na wishlistach. Nie dowierzałam, że może aż tak wyróżniać się na tle innych aż go wypróbowałam i teraz wszystko rozumiem. 

O zapachach męskich używanych przez Łukasza piszę tak samo chętnie jak o tych które sama mam w swojej kolekcji. Oboje dużą wagę przykładamy do tego jak pachniemy. Mamy swoje ulubione perfumy ale nie stronimy od nowości. Taką właśnie nowinką jest zapach Azzaro Azzaro pour Homme Night Time, który wybrałam dla Łukasza znając jego gust.

Majowo mi to box na luzie. Inspirowany relaksem, grillowaniem i długimi weekendami, które w maju mieliśmy aż dwa. Dziś przychodzę do Was z pierwszym wrażeniem. Świeżo po otrzymaniu pudełka. Zapraszam.

Seria ELESTABion R Floslek została stworzona aby włosy były wzmocnione, pełne witalności, bez rozdwojonych końcówek, bez łupieżu, miękkie i puszyste. Wybrałam ten zestaw bo zawsze miałam problem z suchymi włosami oraz zniszczonymi regularnym farbowaniem. Zabieg keratynowy, który nie dawno przeprowadziłam na pewno pozytywnie na nie zadziałał. Minusem jest to, że zdecydowanie dłużej wysychają, a zaletą brak puchu. Dziś opowiem Wam o najnowszej serii Floslek ELESTABion R. Zapraszam do czytania. 

Kwasy chemiczne znane są ze swoich właściwości złuszczających. Zmniejszają przebarwienia, spłycają zmarszczki, poprawiają elastyczność i jędrność skóry. Bardzo często sięgamy po nie w okresie jesienno- zimowym. Gdy nasłonecznienie jest mniejsze niż latem. Jednak teraz również można je bezpiecznie stosować pamiętając o kremie z filtrem na dzień.  
Jak wiecie całe dnie spędzam w biurze. Nawet gdybym wyjechała na egzotyczne wakacje raczej nie leżałabym plackiem na plaży. Wiem jak negatywny wpływ na skórę mają promienie słoneczne. Wolę ich unikać. Złocisty kolor skóry zawdzięczam samoopalaczom. Właśnie dlatego, że unikam słońca mogłam wypróbować  jeden spośród trzech nowych peelingów kwasowych na noc Floslek.
Nadają się one do każdego rodzaju skóry także wrażliwej i można stosować je w każdym wieku. Z myślą o cerze problematycznej, tłustej i trądzikowej powstał peeling normalizujący ANTI ACNE. W walce z przebarwieniami pomoże rozjaśniający WHITE & BEAUTY, a przy pierwszych oznakach starzenia- odmładzający ANTI AGING. To właśnie na niego się zdecydowałam.