Witajcie. Dziś przychodzę do Was z pełną recenzją kosmetyku, który znalazł się w lutowym ShinyBoxie żegnającym zimę. W tym miesiącu powitaliśmy już Panią Wiosnę. Szybko zużywam maski do włosów więc zawsze się cieszę gdy pojawiają się w zestawach. Jak się sprawdziła u mnie maska „O'Herbal — bądź bliżej natury” ? Zapraszam do czytania. 

Witajcie moje Drogie. Dziś jak co miesiąc przychodzę do Was z pierwszym wrażeniem świeżo po otrzymaniu marcowego ShinyBoxa. Czarne konie tego zestawu zostały ujawnione już na początku aktualnej  kampanii i właśnie z tego powodu zastaw rozszedł się jak świeże bułeczki. Błyskawicznie. Zapraszam do oglądania tego co zawiera mój wariant.

Pierwsze zetknięcie z bazą mineralną Earthnicity miałam we wrześniu zeszłego roku. Przy okazji zamówienia podkładu mineralnego i pędzla kabuki, dostałam całkiem sporą próbkę w słoiczku właśnie tego kosmetyku. Okazała się na tyle wydajna, że używałam jej przez kilkanaście dni pod makijaż. Zrobiła na mnie doskonałe wrażenie i nabrałam chęci na więcej. Nie zdecydowałam się od razu na pełnowymiarowe opakowanie bo miałam kilka lekkich kremów do zużycia, które służyły mi właśnie  na dzień. Na początku tego roku zrealizowałam swoje marzenie i baza Earthnicity dołączyła do grona moich kosmetyków. Choć jest produktem pielęgnacyjnym wiąże się bezpośrednio z makijażem. Przygotowuje skórę do nakładania kolorówki.

Od wielu lat poszukuję idealnych, jasnych i lekkich podkładów. Będąc tak bladą osobą z wrażliwą skórą nie mam łatwego zadania. Na szczęście niedawno, przyszła do nas moda na kremy BB. Ciężko jest doścignąć bardzo dobre, azjatyckie produkty jednak nasze rodzime marki ciągle udoskonalają receptury i dążą do perfekcji.  Czy najnowsza seria All Day Floslek  jest tym ideałem? Tego dowiecie się w dalszej części. 

Cześć Dziewczyny, Dziś przedstawię Wam dwa kosmetyki, które otrzymałam już jakiś czas temu z Klubu Elfa Pharm w pokaźnej przesyłce niespodziance. Brand zmieniła chyba taktykę marketingową.  Teraz jest go zdecydowanie więcej i to wszędzie. 1/3 wszystkich moich produktów kosmetycznych do pielęgnacji pochodzi obecnie z marek powiązanych z laboratorium Elfa. Ich produkty często pojawiają się też w ShinyBoxach, które regularnie otrzymuję

Equilibra to marka, która słynie ze swoich aloesowych kosmetyków do włosów. Tym razem w najnowszej linii jest go wyjątkowo dużo bo aż 20%. Bardzo lubię ten składnik właściwie we wszystkich kosmetykach. Doskonale koi skórę i nawilża. Jak się spisuje w tych kosmetykach? Zapraszam do  czytania. 

Zawsze chętnie sięgałam po suplementy. Od tych wzmacniających włosy i paznokcie na bazie ziół, po wspomagacze odchudzania, przez witaminy i minerały oraz produkty wzmacniające odporność. Teraz najczęściej sięgam właśnie po te z ostatniej kategorii bo zdrowie jest dla mnie na pierwszym miejscu, a nie wszystko jesteśmy w stanie dostarczyć organizmowi z pożywienia. Szczególnie gdy nasza dieta jest jednostajna i mało urozmaicona. Jedzenie często jest naszpikowane chemią i pozbawione wartości. Gdy mamy deficyt składników mineralnych i witamin, wytrzymałość naszego organizmu na opieranie się bakteriom i wirusom spada dlatego warto przyjmować suplementy, których działanie zostało potwierdzone badaniami klinicznymi. Uważam, że najważniejsze w życiu jest zdrowie. Ze wszystkim innym jakoś sobie poradzimy.

Cześć Dziewczyny, Dziś dla odmiany nie przychodzę do Was z minirecenzjami wszystkich elementów, które znalazły się w ostatnim pudełku ShinyBox a z pełną opinią na temat trzech wybranych. Wszystkie to nowości Elfa Pharm. Na pewno zauważyłyście, że nie publikuję już codziennie i nie podejmuję nowych współprac chyba, że są wyjątkowo interesujące. Staram się zużywać zapasy i otwierać jak najmniej dublujących się kosmetyków tego samego typu jednocześnie. Dlatego nie poznam jeszcze wszystkich produktów, które zostały umieszczone w ostatnim boxie.

Termometr to podstawowe wyposażenie wszystkich podręcznych apteczek. Niezbędne w każdym domu, szczególnie w takim, w którym są dzieci. Mierzenie temperatury jest jedną z pierwszych czynności, którą wykonujemy gdy czujemy się niewyraźnie. Ja bardzo długo korzystałam z termometru rtęciowego, który jest od lat w moim domu. 3 kwietnia 2009 r. oficjalnie zaprzestano produkcji takiego rodzaju termometrów w Polsce ponieważ nie spełniają one Unijnych norm bezpieczeństwa. Choć nadal możemy spotkać je w wielu domach, a nawet kupić w aptekach, używanie ich jest ryzykowne.

Druga połowa 2016 roku w moim makijażu należała do kosmetyków mineralnych. Ten rodzaj podkładów i pudrów całkowicie zawładnął moim sercem. Oczywiście wcześniej wiele razy miałam styczność z kosmetykami sypkimi. Zawsze jednak stwierdzałam, że to nie dla mnie bo przecież mam skórę suchą, a takie produkty będą tylko podkreślać jej mankamenty. Dzięki krótkiemu kursowi i wymianie niezwykle konkretnych maili z Earthnicity nauczyłam się postępować z tego typu produktami. Od tego czasu w  moim podejściu zmieniło się wszystko . Aby pokochać minerały i czerpać z nich to co najlepsze, cieszyć się pięknym i naturalnie wyglądającym makijażem należy najpierw je poznać.  Podstawą jest przygotowanie skóry. Zawsze o tym wspominam, a TU znajdziecie dokładny i wyczerpujący wpis na ten temat. Receptą na pełną satysfakcję z makijażu mineralnego jest w skrócie: regularne złuszczanie, brak suchych skórek, dobre nawilżanie i właściwa aplikacja (pędzel kabuki). To wystarczy.

Wbrew pozorom moje oczekiwania wobec kosmetyków pielęgnacyjnych są bardzo wysokie. Nie wszystko co jest reklamowane i teoretycznie odpowiada potrzebom mojej skóry, mnie kusi. Odkąd „siedzę” w świecie kosmetyków jestem co raz bardziej świadoma chwytów marketingowych i odporna na nie. Jednak czasami pojawiają się produkty, przy których po prostu wymiękam. Tak właśnie stało się z perłowym serum Floslek z najnowszej serii.

Mam wrażenie, że od czasu Nokii 3310 minęły nie lata a cała wieczność. 17 lat temu była krzykiem mody i cudem techniki. Każdy, szczególnie młodzież, marzyła o tym aby go mieć. Mała, jak na tamte czasy objętość, nowoczesny disagne oraz kultowe gry typu wąż sprawiały, że telefon stał się niezwykle popularny. Zyskiwał swoją trwałością, solidną budową oraz wytrzymałą baterią. Wtedy nikt nie myślał o kolorowym wyświetlaczu czy tym bardziej aparacie bo telefon służył do dzwonienia. Dziś w XXI wieku, jest podstawowym elementem życia. Dzięki przeróżnym aplikacjom możemy kontrolować swoje dzieci, sprawdzać promocje w ulubionych sklepach, słuchać muzyki, robić zdjęcia i kręcić filmy a nawet płacić bezgotówkowo w sklepach.

Początek marca to już prawie wiosna. Choć według kalendarza poczekamy na nią do 21 . Już teraz wszystko budzi się do życia. W końcu po mrozach, wiatrach i śnieżycach doświadczamy pierwszych ciepłych promieni słońca i śpiewu ptaków! Wreszcie  przestaje być tak cicho. Cieszę się, że nasze święto- 8 marca przypada w tak przyjemnym miesiącu. Dziś mam dla Was garść inspiracji prezentowych, które możemy dostać lub kupić sobie same. Zapraszam.
Kawa to mój ulubiony napój. Wypijam 2-4 filiżanki dziennie. Kocham jej aromat i smak oraz efekt lekkiego pobudzenia. Na mnie ma działa wypełniające, tłumi uczucie głodu. Detox green coffee , o której dziś będzie ten post to jednak nie jest zwykła kawa. To połączenie kawy czarnej, palonej z zieloną niepaloną, która ma właściwości wspomagające przemianę materii, tym samym przyspiesz spalanie tłuszczu. W ciągu kilku tygodni mój cholesterol, który od kilku lat był wysoki i nie spadał ( 270-290) teraz jest na poziomie 180 jednostek! Myślę, że właściwości ten wyjątkowej kawy przyczyniły się do poprawy moich wyników. Dziś opowiem Wam o swojej 28- dniowej kuracji. Zapraszam. 

 Na pewno większość z Was zna już kosmetyki Vis Plantis. Często pojawiają się na blogach. Są łatwo dostępne w drogeriach i atrakcyjne cenowo. Ja wspominałam o nich jedynie przy okazji wpisów o ShinyBoxie. Dziś to zmienię. Chcę się z Wami podzielić opinią o szamponie wzmacniającym, przeciw wypadaniu włosów. To uniwersalny kosmetyk do codziennego stosowania szczególnie dla osób z wrażliwym, przesuszonym skalpem. Zapraszam.

Peeling kokosowy Nacomi to kosmetyk, który najpierw zawładnął moim nosem, później ciałem a na końcu sercem. Spełnia się genialnie a przy tym samo używanie go jest niezwykle przyjemne. Jeśli zawsze odkładacie robienie peelingu na później, nie lubicie tej czynności to z nim kosmetykiem pokochacie i będziecie systematyczne. Już na wstępie polecam i zapraszam do dalszego czytania. 

Podczas  otwierania kurierskiej przesyłki czułam, że czeka mnie szczególna niespodzianka. Worek był wyjątkowo ciężki. Wyczułam w nim dwa kartony. Pomyślałam, że dodatkowo został mi przysłany jeden z boxów Inspierd By. Zdziwienie narosło gdy moim oczom ukazały się dwa identyczne kartony, tym razem szare, a w środku kolorowe ShinyBox Winter Spa. Otworzyłam oba i oniemiałam. Różnią się zawartością. Shiny tak bardzo rozpieścił nas w tym miesiącu, że pakiet lutowy nie zmieścił się do jednego regularnego kartonu. Potrzeba było aż dwóch aby to wszystko pomieścić!  Zobaczcie same jakie wspaniałości do mnie trafiły.

Gdy pokazywałam Wam swoje pierwsze zamówienie z BonPrix wzbudziło ono spore zainteresowanie dlatego teraz, przy okazji kolejnych zakupów postanowiłam ponownie pokazać Wam na co i tym razem się zdecydowałam. Mam nadzieję, że coś wpadnie Wam w oko i może też skorzystacie i zainspirujecie się.