Kallos, maski Caviar i Mango

By listopada 21, 2020 , ,

Kilka lat temu świat a  w szczególności włosomaniaczki pokochały węgierską markę Kallos. Firma oferuje atrakcyjne cenowo i dobre jakościowo kosmetyki do profesjonalnej pielęgnacji włosów, twarzy, ciała i kosmetyki do makijażu. Moimi ulubionymi produktami Kallos są oczywiście maski do włosów. Choć produkty dostępne są w opakowaniach o różnej pojemności to ja zawsze wybieram największe litrowe słoiki. Zużywanie ich wcale nie trwa miesiącami. Nigdy nie żałuję sobie dobrej pielęgnacji włosów i nakładam spore porcje. Jak wiecie mam bardzo długie, gęste i zniszczone farbowaniem włosy, które potrzebują konkretnych ilości masek. Szybko zasysają zawarte w nich składniki odżywcze.

Poznałam już większość dostępnych wariantów masek Kallos. Nie wszystkie tak samo dobrze się u mnie sprawdzają. Mam swoich ulubieńców i tylko te warianty regularnie zrecenzuję. Pamiętajcie, że moje wesoły są wysokoporowate, kręcone, łatwo poddają się stylizacji. Co innego więc sprawdzi się w przypadku delikatnych i cienkich włosków. Obecnie na zmianę stosuje dwie maski Caviar i Mango. Od razu wam zdradzę, że ta pierwsza jest moim nr 1. Zakochałam się w niej od pierwszego użycia.

Caviar. Wszystkie maski Kallos mają podobną, zwartą formułę dzięki czemu nie spływają z włosów. Zawsze staram się przytrzymać je jak najdłużej mam wrażenie, że lepiej wnikają we włosy i dają wzmocniony efekt. Maska kawiorowa to kosmetyk regenerujący. Działa na całej długości włosów, wzmacnia je, odbudowuje strukturę i podkreśla naturalne atuty. Moje włosy gdy są dobrze nawilżone, wysychają samoczynnie bez suszarki  łatwo się kręcą i wyglądaj naturalnie. Lubię ten efekt. Nie wymagają dalszej stylizacji. Działanie maski czuć już podczas nakładania. Dokładnie wnika w każdy włos dzięki czemu nie mam problemu z czesaniem. Włosy są jak tafla, gładkie, miękkie, ujarzmione, dociążone do tego przyjemnie, trochę męsko pachną choć delikatnie jest to elegancki aromat. Stosunek jakości do ceny jest genialny. Bardzo polecam. To jedna z moich ulubionych masek jest w ścisłej 3.

Mango to maska, którą traktuję bardziej jak odżywkę. Stosuję zamiennie z kawiorową. Nie ma tak intensywnego działania na moje włosy ale także darzę ją sympatią. Pachnie przyjemnie, słodko i owocowo. Mocniej niż kawiorowa. Zapach jest letni i dłużej utrzymuje się na włosach. Maska ma zwartą, gęstą konsystencję przez co łatwo się ją aplikuje i nie ścieka z włosów. Zawsze przed nałożeniem kosmetyku staram się dobrze osuszyć je ręcznikiem. Zawiera olejek mango i przeznaczona jest do regeneracji włosów suchych, zniszczonych i po zabiegach chemicznych.  Polecana do systematycznego stosowania. Zawiera silikony, które moje włosy bardzo lubią bo to pozwala je dociążyć  i ujarzmić. Jednocześnie jest lenna, nieobciążająca przez co sprawdzi się na prawie każdych włosach. To bardzo uniwersalny produkt. Producent wspomina, że wzmacnia włókna włosów, przenika w głąb i przywraca włosom naturalny, zdrowy wygląd. Podczas czesania włosy nie plączą się. Maska jest warta uwagi. Być może jeszcze do niej wrócę ale nie przebije wersji kawiorowej.

Wszystkie produkty Kallos zamawiam zawsze na Notino.pl. Tam wybór produktów tej marki jest największy. Polecam także balsamy do ciała i żele pod prysznic. Jakie maski Kallos są Waszymi faworytami?

ZOBACZ TAKŻE

27 komentarze

  1. Jestem też bardziej zainteresowany używaniem maski Caviar i polecam ją również moim siostrzeńcom. Pozdrowienia.

    OdpowiedzUsuń
  2. Kiedyś często używałam tych masek, moja ulubiona była bananowa, czekoladowa i keratin. Muszę do nich powrócić :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Słyszałam o tych produktach. Ponoć opłaca się je brać ze względu na duże opakowania i działanie. Pozdrawiam!^^

    OdpowiedzUsuń
  4. bardzo lubię maski Kallos - ale tych nie mialam

    OdpowiedzUsuń
  5. Mam tą mango, ale jak dla mnie śmierdzii.

    OdpowiedzUsuń
  6. Miałam obydwie z zaprezentowanych masek, ale ta z mango zbytnio się u mnie nie sprawdziła.
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  7. Bardzo lubię te maski! Dzięki nim bez problemu rozczesuje włosy :)

    OdpowiedzUsuń
  8. jej jak ja dawno nie miałam tych masek, moją ulubioną była taka z turkusowym kolorem tego kółka

    OdpowiedzUsuń
  9. Znam te maski i miałam okazję używać ❤ dla mnie super sprawa, chyba pora do nich wrócić. Najbardziej lubiłam taką z turkusowym kółeczkiem ❤

    OdpowiedzUsuń
  10. Jak weszłam poczytać ten wpis to byłam ciekawa wersji Mango, a teraz po przeczytaniu kusi mnie kawiorowa :) Muszę sprawdzić czy jest dostępna też w tym mniejszym opakowaniu, bo lepiej mi się używa tych małych wersji :)

    OdpowiedzUsuń
  11. te maski są bardzo znane a ja ich jeszcze nie miałam :-( myślę że obie wersje spisałyby się dobrze na moich zniszczonych włosach

    OdpowiedzUsuń
  12. Kiedyś bardzo często sięgałam po maski tej marki i miło je wspominam :) Miałam również tę wersję kawiorową, choć moimi ulubionymi wariantami były mleczna i bananowa ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Wypróbowałam chyba większość Kallosów, są tanie i dobre :). Ja często mieszam je z różnymi dodatkami, bo są fajną bazą do takich eksperymentów :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Dobrze znam Kallos, ale jakoś nigdy nie doczytałam, że jest to marka węgierska.

    OdpowiedzUsuń
  15. Stosowałam kiedyś maski tej maki i pamiętam że były rewelacyjne. Muszę po nie ponownie sięgnąć.

    OdpowiedzUsuń
  16. Lubię maski Kallosa, uwielbiam wersję bananową i mango o którym wspomniałaś. Pięknie pachną i super działają na moje włosy.

    OdpowiedzUsuń
  17. Kallosów się zużyć nie da:D one się nigdy nie kończą...

    OdpowiedzUsuń
  18. Kallosy to jedne z moich ulubionych masek do włosów. Mega wydajne i dobre w działaniu.

    OdpowiedzUsuń
  19. Mialam Biotynke i milo ja wspominam, chyba skusze sie na kolejna wersje :D

    OdpowiedzUsuń
  20. Właśnie widziałam że na tej stronie jest bardzo dużo różnych kosmetyków. A teraz to już są mega rabaty bo jak wszyscy wiemy jest black Friday

    OdpowiedzUsuń
  21. A jeszcze... Ta maska jest na prawda świetna miałam ja, byłam z niej bardzo zadowolona.

    OdpowiedzUsuń
  22. nie znam, choć kuszące są. Może spróbuję

    OdpowiedzUsuń
  23. Zdecydowanie odżywka bananowa, a z szamponów to czekoladowy i z keratyną :D

    OdpowiedzUsuń
  24. Moja teściowa jej używa i bardzo poleca. Muszę jej w końcu posłuchac.

    OdpowiedzUsuń
  25. Chyba najbardziej lubię wersję bananową tej maski :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny i zamieszczony komentarz. Jeśli masz blog, na pewno do Ciebie zajrzę.