Domowe kiszonki- czas start!

By sierpnia 09, 2020 ,

Mogłoby się wydawać, że kieszenie warzyw to typowo polska tradycja. Okazuję się jednak, że nie tylko my upodobaliśmy sobie ten naturalny rodzaj przetwarzania produktów. Azjaci także są w tym mistrzami znanymi choćby z kimchi . W moim domu rodzinnym kiszenie i wekowanie to coś normalnego. Jesienią piwnica pęka w szwach od słoików z ogórkami, marynowanymi grzybkami i całą masą dżemów oraz powideł. Wszystko jest raczej tradycyjne, a receptura stała, nie zmieniona od lat, a może nawet wieków przekazywana z pokolenia na pokolenie. Już dawno zapragnęłam spróbować kiszenia innych warzyw a dzięki książce "Domowe kiszonki, które leczą" poduczyłam się w teorii i mogę przejść do praktyki. Dziś chcę Wam opowiedzieć o tej książce Wydawnictwa RM.


Na początku autorki przekazują kilka ogólnych informacji, które dla mnie okazały się cenne. Dowiadujemy się czym jest kiszenie, fermentacja i jak się dzielą. Poznajemy ich zalety jak łatwość przygotowania, utrwalenie żywności w naturalny sposób na wiele tygodni, a nawet miesięcy oraz właściwości zdrowotne. W wyniku fermentacji zmienia się konsystencja i smak ale niska ilość kalorii pozostaje. Kiszonki polecane są osobom odchudzającym się, chcącym wspomagać układ pokarmowy i odpornościowy. Zawierają mnóstwo witamin i przeciwutleniaczy. Są bogatym źródłem wielu składników mineralnych. Obniżają   poziom złego cholesterolu, regulują wchłanianie glukozy we krwi a to wszystko i jeszcze więcej dzięki zawartych w nich probiotykach. Najbardziej znanym z nich jest błonnik. W naszym organizmie znajduje się aż 1-2 kilogramów mikrobioty jelitowej.  Czy kiszonki to samo zdrowie? Tak ale nie dla osób chorych na nadciśnienie tętnicze, nietolerancję histaminy, chorobę wrzodową itp. Więcej o zaletach kiszonek i przeciwwskazaniach do ich spożywania znajdziecie w książce.
W końcu zaczynamy kiszenie. Podstawowa zalewa, która jest praktykowana w mojej rodzinie i znajduje się także w książce to 1 łyżka soli na litr wody. Do tego dodatki chrzan, czosnek, koper, jałowiec,  liście wiśni, winogrona, malin, chrzanu lub inne jakie akurat macie pod ręką. Za każdym razem efekt może być nieco inny. Pamiętajmy o wyparzonych słoikach i odpowiedniej temperaturze. Bez tego cała nasza praca może pójść na marne. Kożuszek fermentacyjny jest jak najbardziej ok, ale pleść nie zawsze. Kiszonek nie pasteryzujemy. "Wysoka temperatura zabije żywe kultury bakterii i zatrzyma właściwy proces kiszenia". Autorki podały wykaz potrzebnych lub przydatnych akcesoriów podczas kiszenia. Możemy sprawdzić czy mamy je w swojej kuchni i przystąpić do działania.
Dalej znajdują się przepisy nie tylko na same kiszonki ale i dania z ich wykorzystaniem jak zupy czy koktajle. Ich różnorodność jest niebywała. Ja niebawem zamierzam ukisić czerwoną cebulę prosto z ogródka mamy oraz fasolkę szparagową, która jest jednym z moich ulubionych warzyw. Na grządkach bardzo szybko rośnie i nadchodzi moment, gdy mimo całego uwielbiania do tego warzywa wszyscy czujemy już przesyt. Co zrobić aby się nie zmarnowała? Ukisić!
Książka jest pięknie wydana i napisana przystępnym językiem. Zdjęcia zachęcają do podjęcia wyzwania i przystąpienia do kiszenia. Po za przepisami na kiszonki, w książce znajduje się cała masa przydatnych informacji a także ciekawostek. Polecam  "Domowe kiszonki, które leczą" pań Ewy Sypnik-Pogorzelskiej i Magdaleny Jendrzejewskiej-Jarzynki. Jestem ciekawa kto z Was pije sok z kapusty lub po ogórkach kiszonych? Ja je uwielbiam! 

Wyniki wyszukiwania

Wynik z internetu z linkami do witr

ZOBACZ TAKŻE

35 komentarze

  1. Nigdy nie byłam zbyt dobra w kuchni, moja siostra jest za to genialna! Uwielbiam gdy ona szaleje w kuchni

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja sobie radzę w kuchni ale to moja mama głównie zajmuje się przetworami, ja się wdrażam :)

      Usuń
  2. Kurcze teraz sezon ogórkowy więc może i ja coś zrobię :)

    OdpowiedzUsuń
  3. U mnie też ostatnio pojawił się zapas ogórków w trzech wydaniach :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja tez robię zapasy na zimę :) kisze góreczki no i jeszcze robimy dżemy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. u nas to tradycja :) domowe są zdrowe i smaczniejsze :)

      Usuń
  5. Ja robię kimchi na zimę, liczy się?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to przecież kiszonka, pewnie, że się liczy, w tej książce też jest przepis na kimchi

      Usuń
  6. Każdego roku robię takie pyszności :) W tym roku mam też warzywa z własnego ogrodu :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Co roku kiszę ogórasi, ale moje ulubione to są małosolne więc do zimy nie wytrzymują hhhiih Buziaczki :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. też lubię małosolne, trzeba je jeść na bieżąco :)

      Usuń
  8. uwielbiam takie pięknie wydane książki kucharskie, aż chce się popichcić w kuchni :-)

    OdpowiedzUsuń
  9. Aż nabrałam ochoty na takiego kiszonego ogórka ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Moja mama robi sporo kiszonek, książka super chętnie i ja bym się z nią zapoznała:)

    OdpowiedzUsuń
  11. Uwielbiam robić swoje ogórki czy kapustę, chociaż tą drugą robię zdecydowanie rzadziej. Ksiązką mnie zainteresowałaś, lubię takie kucharskie poradniki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. polecam, u nas kiszenie szczególnie ogórków to standard :)

      Usuń
  12. ja jeszcze nie robiłam nigdy słoków ale może warto zacząć :D

    OdpowiedzUsuń
  13. uwielbiam wszelkie kiszonki już nie mogę się doczekać kiedy się zacznie ich jedzenie

    OdpowiedzUsuń
  14. Kocham kazde kiszonki, chyba musze zaopatrzec sie w taka ksiazke hahaha :D

    OdpowiedzUsuń
  15. Lubie kiszonki, teraz co tydzień nastawiam kamienny gar ogórków, wchodzi do niego ponad 2 kg i starcza akurat na tydzień. Lubię malosolne ogóreczki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. pycha, u nas na bieżąco do jedzenia tez tak kisimy a na zimę do słoików

      Usuń
  16. Fajnie jak masz czas na domowe kiszenie. Ja jakos nie mogę się za to zabrać i w tym roku też nie zdążę. Cóż może nie jest mi dane.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja w ogóle nie mam czasu bo prowadzę firmę i pracuję 12 godzin dziennie ale moja mama głównie się tym zajmuje. mamy przerobionych 50 kg ogórków na tą chwilę, to oczywiście nie koniec do tego masę innych owoców i warzyw

      Usuń
  17. Chyba się zaopatrzę w taką książkę, coś czuję, że w tym roku będziemy robić jakieś przetwory ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. Takie najlepsze. Też robię. Zostały mi jeszcze buraki, kapusta

    OdpowiedzUsuń
  19. Ta książka jest idealna dla mnie. Co chwilę robię jakieś przetwory. Ten przepis na kiszoną fasolkę mnie ciekawi. Dotychczas robiłam tylko konserwową a wersja kiszona musi być pyszna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. w naszym domu też bardzo się sprawdza. książka jest super :)

      Usuń
  20. Lubimy tego typu produkty, które są dobre dla naszego organizmu

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny i zamieszczony komentarz. Jeśli masz blog, na pewno do Ciebie zajrzę.