Carmex Ultra Smooth balsamy do ust

By czerwca 10, 2016 ,

Balsam do ust Carmex jest dostępny w słoiczku, sztyfcie i tubce. Po raz pierwszy pojawił się w USA w 1937 roku. Ja poznałam go znacznie później. W czasach licealnych. Lubię eksperymentować i próbować nowe produkty jednak zawsze  wracam do Carmexów. To gwarancja zadowolenia. Nie dawno zużyłam klasyczny balsam w słoiczku, który służył mi w domu. Teraz najwięcej czasu spędzam w pracy i dla wygody zamówiłam prawie wszystkie dostępne zapachowe wersje sztyftów, które teraz zawsze mam pod ręką.
Każdy z nich ma filtr SPF 15. Pojemność 4, 9 ml co równa się w tym przypadku 4,25 g. Sztyfty są wykręcane. Małe i wygodne. Mają masełkową konsystencję. Są zabarwione na żółto. Nie topią się pod wpływem ciepła na zewnątrz. Gładko suną po wargach. Nie rolują się. Dają lekki połysk. Można stosować je samodzielnie lub np. na kolorowe szminki. Szczególnie matowe, które przez swoją formułę mogą podkreślać suche skórki i wysuszać usta. Carmexy podczas aplikacji dają uczucie lekkiego mrowienia. Ja już nie zwracam na to uwagi bo dla mnie to „oczywista oczywistość” . Balsamy Carmex doskonale nawilżają usta. Zawierają takie składniki jak masło kakaowe i lanolina. Koją, łagodzą suche i popękane usta. Przywracają im zdrowy wygląd i gładkość. Zabezpieczają przed takimi czynnikami jak wiatr, mróz oraz promieniowanie słoneczne.
Jak wiecie przepadam za zapachem waniliowym. Kocham go w świecach, nutach zapachowych perfum, oraz w jedzeniu bo jestem wielkim łasuchem szczególnie słodkości takich jak lody czy ciasta. Aromat wanilii działa na mnie jak żaden inny. Byłam pewna, że balsam do ust o tym zapachu stanie się moim ulubieńcem. Zaczęłam go używać w pierwszej kolejności. Bardzo mi się spodobał. Jest ciepły i apatyczny, słodki, waniliowy. Nie mam do niego zastrzeżeń. Jednak jeszcze bardziej i niespodziewanie polubiłam wersję z granatem, której początkowo w ogóle miałam nie zamawiać. Ten zapach przypomina mi malinową Mambę i jest słodki, owocowy ale nie tak mdły jak wanilia. Każdy z nich oczywiście tylko przez chwilę utrzymuje się na ustach. Limonka jest bardzo świeża, energetyzująca i soczysta. Idealna na upały.
Carmex nie testuje na zwierzętach. Produkty tej marki cieszą się taką popularnością, że co minutę sprzedaje się ich 130 sztuk. Ja swoje upolowałam z promocji za 7 zł. jedna sztuka wystarczy na co najmniej miesiąc. Trudno to jednoznacznie oszacować bo ja używam ich zamiennie.  Na pewno już je znacie ale i tak podsumowując tą recenzję chcę Wam je serdecznie polecić. Dla mnie mają same zalety.  

ZOBACZ TAKŻE

63 komentarze

  1. ja wole wersje klasyczną i to w słoiczku:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. carmex w słoiczku nie dawno skończyłam, teraz mam wazelinki w słoiczku a carmexy w sztyftach

      Usuń
  2. Chętnie wysmarowałabym nimi usta :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Kiedyś wypróbuję tą wersję. Ale dopiero jak wykończę trochę tego co mam ;).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. rozumiem, ja też mam zapasy produktów do ust .

      Usuń
  4. Miałam kiedyś wersję wiśniową i szczerze mówiąc z ustami nic nie robił, a ten zapach był męczący :/ Ale może dam tej firmie jeszcze jedną szansę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. serio? wypróbuj w takim razie wersję klasyczną, prawie bezzapachową.

      Usuń
  5. O dziwo, nigdy nie używałam słynnych Carmexów ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. ja za Carmexem średnio przepadam, bo na moich ustach nic nadzwyczajnego nie robi :) Lubię za to Eosa i Tisane ;)

    zaczarowana-oczarowana.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Eos jest cudowny, miałam i pisałam o nim.

      Usuń
  7. Moje ukochane ! jestem wierna Carmexowi od paru ładnych lat :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja wracam do niego regularnie, choć robię sobie czasami przerwy na nowości.

      Usuń
  8. Swojego czasu używałam carmexów i to właśnie w sztyfcie ;) potem zaczęło denerwować mnie mrowienie i przestałam na kilka lat, ale niedawno kupiłam sobie pomarańczowy :) zobaczymy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. super, że postanowiłaś wrócić do carmexów, ja tylko na początku czuję mrowienie i dla mnie jest raczej przyjemne

      Usuń
  9. Mam jeden balsam Carmex tylko w innym opakowaniu i jestem zadowolona :)

    Kochana kliknęłabyś w linki w najnowszym poście ? Dzięki ;*

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie miałam żadnego, ale kto wie...

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja mam klasyczne wersje tych balsamów ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. mialam kiedys carmezy i super się sprawdzaly:)

    OdpowiedzUsuń
  13. Już dawno nie miałam Carmexa :), trochę brakuję mi tego efektu mrowienia muszę wypróbować wersję limonkową :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Hm chyba wstyd się przyznać ale jeszcze nigdy nie miałam ani tych w słoiczku ani tych tradycyjnych.

    OdpowiedzUsuń
  15. Ja nie przepadam za nimi :). Wolę np. EOSa :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. miałam eosa i też go bardzo lubię, jest naturalny i ponad 3 razy droższy

      Usuń
  16. Znam i bardzo lubie. Był czas, ze znikały w takim tempie jakbym je jadła :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja używam ich bardzo często więc mnie też szybko znikają :)

      Usuń
  17. Chętnie kupię, tylko którą wersję wybrać?

    OdpowiedzUsuń
  18. Uwielbiam miałam wersie podstawową i także te zapachowe ;)

    OdpowiedzUsuń
  19. Nigdy jeszcze nie miałam żadnego balsamu do ust Carmex :)

    OdpowiedzUsuń
  20. sztyft a słoiczek to dla mnie dwie różne historie

    OdpowiedzUsuń
  21. ja nie lubię carmexów;p nie pasują mym ustom

    OdpowiedzUsuń
  22. Znam, miałam wersję podstawową, ale nie mogłam znieść tego mrowienia na ustach :( Dlatego Carmex wylądował w koszu :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ojejku, szkoda, mnie akurat to mrowienie bardzo odpowiada

      Usuń
  23. miałam dawniej i lubiłąm, tych nowych nie znam i chętnie bym to nadrobiła

    OdpowiedzUsuń
  24. kupiłam kiedyś carmex, ot tak z ciekawości. nie wiem jaka to była wersja, ale miała w sobie mentol, który wręcz mroził mi usta. pomadka szybko wylądowała w koszu na śmieci, a ja mam uraz do wszystkich mazideł carmex

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. pewnie miałaś klasyk, mnie akurat ten efekt odpowiada

      Usuń
  25. Lubię Carmexy i kusi mnie wersja z granatem ;)

    OdpowiedzUsuń
  26. Kusza mnie te balsamy, ale zawsze w łapki wpadnie mi coś innego ;) Ja równiezż uwielbiam aromat wanilii :)

    OdpowiedzUsuń
  27. Ja chyba w rosmanie je widziałam kiedyś.

    OdpowiedzUsuń
  28. oj ja mam spory zapas balsamów do ust... więc szybko nie wypróbuje ;/

    OdpowiedzUsuń
  29. carmex uwielbiam, chętnie latem przetestyuję granat ;d

    OdpowiedzUsuń
  30. Granat i limonka to moje typy :)

    OdpowiedzUsuń
  31. Ja niestety bardzo nie lubie Carmexu. Zapachy i silne mrowienie są dla mnie nie do zniesienia :(

    OdpowiedzUsuń
  32. Uwielbiam ich balsam o zapachu wiśni. Pięknie pachnie :-)

    OdpowiedzUsuń
  33. Ten limonkowy muszę sobie sprawić :)

    OdpowiedzUsuń
  34. Nigdy tych wersji zapachowych nie miałam, ale carmexy jakoś nigdy mnie nie kusiły.

    OdpowiedzUsuń
  35. Miałam kiedyś carmex w tubce, według mnie bardzo fajny kosmetyk i ślicznie pachnie.

    OdpowiedzUsuń
  36. Bardzo lubię BALSAMY DO UST tej marki i chętnie po nie sięgam :)
    W ostatnim czasie moim ulubieńcem jest ten LIMONKOWY :)

    OdpowiedzUsuń
  37. Miałam tylko jeden Carmex w sztyfcie :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny i zamieszczony komentarz. Jeśli masz blog, na pewno do Ciebie zajrzę.