Wiosenny atak na cellulit z Slim Line LIPOdetox.

By marca 21, 2015

Witajcie, Pierwsze promienie wiosennego słońca bardzo pozytywnie mnie nastrajają. Spacerując słuchając śpiewu ptaków aż chce się żyć. Mimo, że mam silną alergię, muszę brać leki i mieć przy sobie inhalator to i tak to moja ulubiona pora roku. Zawsze powtarzam każdemu, że najlepszy moment na podjęcie walki z kilogramami to wiosna. U mnie to się sprawdza. Co prawda, nie dawno zimą zrzuciłam kilka kg ale kosztowało mnie to sporo energii. Myślę, że reszta ubędzie mi znacznie łatwiej bo i apetyt na cięższe potrawy oraz słodycze jest mniejszy. Teraz myślę głównie o sezonowych owocach i nowalijkach, którymi już nie długo będziemy się raczyć. Za miesiąc planuję zrobić aktualizację wagową a dziś porozmawiamy o cellulicie, który dotyczy nie tylko puszystych kobiet.


"Serię Slim Line spośród innych preparatów tego typu wyróżnia innowacyjny składnik - Jania Rubens (Actiporine 8G). To czerwona alga o udokumentowanych właściwościach ultra nawilżających i remineralizujących. Zatrzymuje rozrost tkanki tłuszczowej i przyśpiesza syntezę kolagenu, dzięki czemu wzmacnia strukturę skóry, wygładza ją oraz chroni przed utratą jędrności i elastyczności. Jania Rubens niweluje również nierówności tłuszczowe i redukuje cellulit, a także zmniejsza widoczność rozstępów.
Preparaty z linii Slim Linebezpieczne i z powodzeniem można je stosować będąc w ciąży, kiedy ciało szczególnie narażone jest choćby na powstawanie rozstępów. Młode mamy z pewnością ucieszy fakt, że preparat ujędrniający biust Slim Line mogą stosować już w okresie karmienia piersią. Receptura jest bezpieczna również dla pań o wrażliwej skórze, skłonnej do podrażnień i alergii. Co ważne, preparaty nie ingerują w gospodarkę hormonalną. Zostały przebadane pod nadzorem dermatologów i ginekologów. Posiadają pozytywną opinię „Centrum Zdrowia Dziecka”. Bardzo ważnym atutem preparatów Slim Line jest brak uczucia gorąca czy chłodzenia podczas ich stosowania, tak charakterystycznego dla tego typu kosmetyków. "
 Na początku lutego dostałam propozycję przetestowania nowości Slim Line- programu modelowania ciała od Flosleku. Z takich propozycji zawsze chętnie korzystam bo i tak pewnie serum antycelulitowe kupiłabym na własną rękę. Wizja założenia stroju kąpielowego mnie nie przeraża jednak zawsze jest co poprawić, ujędrnić, wygładzić. Pewnie mnie rozumiecie. Program Slim Line składa się z czterech kosmetyków.  Ja do testów wybrałam dwa: serum antycellulitowe i aktywny krem zapobiegający rozstępom. 
Jak wiecie doskonale znam kosmetyki Floslek. Wiele z nich testowałam na sobie i lubię, a do niektórych będę wracać. Seria Slim Line jest inna niż produkty tej marki do których przywykłam. Wyróżnia się wizualnie. Tubki z kosmetykami zostały zapakowane w bardzo estetyczne kartoniki, które zachęcają do sięgnięcie po nie. A na opakowaniach są same konkrety potwierdzone badaniami. Serum jest przezroczyste o żelowej konsystencji. Często nie jest to moja ulubiona formuła. Żele mają to do siebie, że gdy nałożymy na skórę zbyt wiele w krótkim czasie, zanim zdąży się wchłonąć dochodzi do wałkowania się. Ja to nazywam „kluskami” . W tym przypadku ani razu nic takiego mi się nie przytrafiło. Po pierwsze dlatego, że rozsądnie używam to serum. Tylko tam gdzie potrzebuję, od pasa w dół, aby starczyło mi jak najdłużej. Po drugie dlatego, że wchłania się od razu. Gdy zaczynam wcierać serum w pupę, to łydki mam już suche. Robię to zgodnie z przepływem limfy. Co do zapachu to jest ok. Bardzo świeży i przyjemny. Pobudzający.
W swoim przypadku zauważyłam wszystkie z deklarowanych przez producenta efektów. Moja skóra jest dobrze nawilżona. Przypuszczam, że stopień nawilżenia nie wzrósł bo cały czas intensywnie pielęgnuję ciało i nie dopuszczam do przesuszeń. Przed kuracją intensywnym serum antycellulitowym używałam kosmetyków dla osób z AZP i łuszczycą oraz olei. Jestem zadowolona z tego, że serum zapobiega utracie wody i nawilża.
Największą redukcję cellulitu zauważyłam w lutym gdy ćwiczyłam i byłam na diecie oraz stosowałam to serum. Kosmetyk mocno wspomógł moją walkę o lepsze ciało. Z każdym dniem wyglądałam lepiej aż przeszedł kryzys i rzuciłam się na milki, odpuściłam dietę. Nie mam z tego powodu  wyrzutów sumienia. Kg nie wróciły a ja znów zaczynam dietę od 1 kwietnia. Ale nie o tym miałam pisać. To temat na osobny post z aktualizacją dietową.
Oprócz nawilżenia i redukcji cellulitu producent deklaruje większą elastyczność skóry. To wiąże się z ujędrnieniem i ja się z tym zgadzam. Kosmetyk ma taką formułę, że widocznie napina ciało. Da się to odczuć. Trzeba jednak pamiętać, że działa gdy go używamy regularnie.  Po kilku tygodniach od zużycia tubki jeśli nie będziemy korzystać z podobnych kosmetyków lub dalej używać tego, efekt pewnie nie będzie podtrzymany. Moja tkanka tłuszczowa została zredukowana bo ćwiczyłam. Nie wyrobiły mi się mięśnie ale nieco schudłam. Nie wiem ile z tego to zasługa tego serum. Aby to określić potrzebowałabym specjalnej aparatury.
Seria Slim Line to profesjonalne preparaty do walki z cellulitem, rozstępami oraz utratą jędrności. Cieszę się, że marka, którą darzę dużą sympatią, wypuściła kosmetyk, który jest innowacyjny i rzeczywiście przynosi efekty. Nie nastawiajcie się jednak na cuda bo ich nie robi. Nie zlikwiduje Wam zaawansowanego cellulitu  czy rozstępów ale zminimalizuje go i wygładzi skórę. Dla mnie bardzo ważne jest to, że żaden produkt z całej serii nie powoduje grzania lub chłodzenia. Jestem bardzo wrażliwa na takie działanie. Kiedyś kupiłam termoaktywny kosmetyk- pogromcę tłuszczu, popularnej drogeryjnej marki. Od razu po rozprowadzeniu na skórze musiałam go zmyć. Uczucie  palenia było nie do zniesienia. Produkt oddałam siostrze, która stwierdziła, że lekko grzeje. O intensywnym serum antycellulitowym Floslek, ja i moja siostra mamy podobne zdanie choć dopiero  zaczyna je używać. Zdecydowała się na zakup po tym jak zużyła otrzymane ode mnie próbki. Kosmetyk ma jedną wadę a jest nią cena. Bez promocji kosztuje ok. 45 zł za 200 ml. Starczy na nie więcej niż półtora miesiąca codziennego stosowania. Mam nadzieję, że często będzie w promocji i zdecydujecie się go wypróbować bo warto. 
Jeśli znacie serię Slim Line lub macie sprawdzone kosmetyki, które pomogły Wam uporać się z pomarańczową skórką to podzielcie się nimi w komentarzach.
P/S na fanpage Babskiego Kącika możecie wygrać krem do ciała Slim Line CELLU off który, przyśpiesza spalanie tkanki tłuszczowej i redukuje cellulit. Wystarczy się zgłosić klikając TU  Powodzenia. 

ZOBACZ TAKŻE

74 komentarze

  1. ja swego cellulita zostawiam w spokoju;p przyzwyczaiłam się do niego:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hhaha ja chyba teeeż! :d widocznie chce mi towarzyszyć

      Usuń
    2. Hahaha <3 Dziewczyny, walczymy! :D

      Usuń
    3. Ja chyba też się z nim zaprzyjaźniłam...

      Usuń
  2. Problem cellulitu na szczescie mnie nie dotyczy ;) aczkolwiek wlasnie wazny jest przede wszystkim ruch - kosmetyki są 'dodatkiem' ;-)

    OdpowiedzUsuń
  3. ja muszę odkopać podobny kosmetyk chyba z sorayi, który dostałam na spotkaniu blogerek:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja też jestem na diecie obecnie i nieco ćwiczę i muszę się zaopatrzyć w jakieś serum. Nie wierzę, ze to jedyny środek na cellulit, ale zdecydowanie taki kosmetyk może polepszyć jędrność skóry. Może akurat na ten się nie skuszę ze względu na cenę, ale pewnie coś wybiorę dla siebie :).
    P.S. Żanetko, bardzo Ci dziękuję za komentarz na moim blogu o wygranej w rozdaniu, nie wiedziałam o tym, bo teraz rzadko na komputerze jestem, dzięki Tobie się dowiedziałam, za co bardzo dziękuję :)

    OdpowiedzUsuń
  5. trzymam kciuki za redukcję :)

    OdpowiedzUsuń
  6. ja lubie kosmetyki te ktore chlodza niż te ,ktore grzeja cialo ;p

    OdpowiedzUsuń
  7. A parabeny to niby nie ingerują w gospodarkę hormonalną ?

    Jestem z Tobą jeśli chodzi o walkę z kg, ja pod koniec zimy też odpuściłam, rzuciłam się na słodycze i przestałam ćwiczyć także wraz z wiosną zaczynamy walkę od nowa .

    OdpowiedzUsuń
  8. Fajnie, że nie chłodzi i nie grzeje, bo potrafi to być denerwujące, a czasami nieprzyjemne... Ja rozpoczęłam walkę z cellulitem z serum Eveline :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Dla mnie najlepiej odchudza się w lato - pełno owoców i warzyw, dużo aktywności, a że gorąco to człowiek nie ma ochoty jeść. :D A produkt ciekawy :)

    OdpowiedzUsuń
  10. ja nie do końca wierzę w te wszystkie wyszczuplające czy redukujące cellulit cuda...

    OdpowiedzUsuń
  11. Perfecta na cellulit kupiłam ale żadnych cudów :/ moim zdaniem bez ciężkiej pracy to samo od siebie on nie zniknie ;)
    rozmaitowo.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  12. Na szczęście poki co nie mam problemów z cellulitem :)

    OdpowiedzUsuń
  13. ćwiczenia są kluczowe w kwestii redukcji cellulitu :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Chętnie bym wypróbowała coś antycellulitowego :-)

    OdpowiedzUsuń
  15. Cena dość wysoka jak na produkt tej firmy, ale te czerwone algi w składzie mnie ciekawią :)

    OdpowiedzUsuń
  16. ja nie wierzę w te wsyztskie balsamy do cellulitu i odchudzające.. może jeśli mają jakieś tam właściwości rozgrzewające czy chłodzące to okej, ale w sumie masując i rozbijając tkankę tłuszczową czy pomarańczową to pozbywamy się tego ale nie dzieki balsammom tlyko naszym dloniom! ;D

    OdpowiedzUsuń
  17. Ja na szczęście nie mam dużych problemów z cellulitem, ale ciekawią mnie kosmetyki z tej linii :) Fajnie, że to serum faktycznie jest skuteczne :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Fajnie, że nie chłodzi, ani nie grzeje, bo nie przepadam za takimi kosmetykami.

    OdpowiedzUsuń
  19. Zapowiada się bardzo ciekawie. Ja teraz czaje się na serum z kiko. Chyba w przyszłym tygodniu się po nie wybiorę.

    OdpowiedzUsuń
  20. Ja właśnie, dziwne to pewnie, ale cellulitu nabawiłam się kiedy schudłam, tak dokładnie. Moje ciało, gdy przybywa mu kilogramów, odkłada tkankę tłuszczową w taki sposób, że jestem tak jakby "ubita". Nigdy nie odkładał mi się brzuszek, tylko mnie pompowało, kiedy schudłam 10 kg to i moje "napompowanie" zniknęło i mimo, że jestem teraz bardzo szczupła, problem cellulitu mnie dopadł. Staram się wykonywać różne ćwiczenia, które ujędrnią moje ciało, ale chyba muszę sięgnąć po jakiś kosmetyk :) czemu by nie ten?
    Pozdrawiam
    AngelinaCosmetics

    OdpowiedzUsuń
  21. Nie wiem czy jakieś preparaty są w stanie zlikwidować mój cellulit, ale może chociaż pomogą w walce z nim :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Te preparaty prezentują się na prawdę dobrze! Składy mają ładne, opakowania zachęcają... Brawa dla producenta!

    OdpowiedzUsuń
  23. Jeżeli chodzi o palące czy chłodzące kosmetyki - chłodzące bardzo lubię, ale rozgrzewających już niekoniecznie ;) Fajnie, że ten kosmetyk przypadł Ci do gustu :) Cudów niestety nie ma - w niczym, ale na pewno stosowanie takich preparatów może pomóc, choć trochę :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Ja swój cellulit likwiduję za pomocą ćwiczeń i balsamu z Eveline;) I nie narzekam aczkolwiek strasznie kusisz ta serią. Skoro taka skuteczna może zamiast balsamu z Eveline zaopatrzę się w ten?;)

    OdpowiedzUsuń
  25. Ja kiedyś stosowałam rożne produkty antycellulitowe, ale przekonałam się, że ćwiczenia, masaże, dieta i zwykły balsam też da radę.

    OdpowiedzUsuń
  26. mam potworny celulit ! Pozdrawiam serdecznie i miłej niedzieli życzę Kasia:)

    OdpowiedzUsuń
  27. W dużej mierze ćwiczenia doprowadzają do utraty wagi lub cellulitu, ale takie wspomagacze im pomagają sama podobnych używam.

    OdpowiedzUsuń
  28. Ja raczej nie mam problemów z cellulitem, ale jako dodatek do ćwiczeń lubię ujędrniające i antycellulitowe kosmetyki :)

    OdpowiedzUsuń
  29. Dla mnie kosmetyki wyszczuplające to jedynie dodatek. ale znam dziewczynę, która smarowała tyłek żelem wyszcuplającym i uważała, że już nic nie musi robić ponad to.

    OdpowiedzUsuń
  30. Teraz mam tego typu produkt z Nuxe i jestem zachwycona!

    OdpowiedzUsuń
  31. Muszę się mu bliżej przyjrzeć :) Przydałby mi się ten kosmetyk!

    OdpowiedzUsuń
  32. Cena na szczęście nie szokuje. Można tyle dać ;))

    OdpowiedzUsuń
  33. Teraz na wiosnę można spróbować, bo przeraża mnie mój cellulit :(

    OdpowiedzUsuń
  34. U mnie na szczęście cellulit jest praktycznie nie zauważalny. ;)

    OdpowiedzUsuń
  35. Ciekawe te preparaty, ale ja nie wierzę w ich działanie.

    OdpowiedzUsuń
  36. Mój cellulit na szczęście nie jest bardzo widoczny z czego bardzo się cieszę :))

    OdpowiedzUsuń
  37. fajnie że pomaga łącząc go z ćwiczeniami ;)

    OdpowiedzUsuń
  38. Ciekawy produkt, ale faktycznie skuteczny może okazać się jedynie w połączeniu z ćwiczeniami i dietą. Na super efekty za pomocą samego kosmetyku nie ma co liczyć :)

    OdpowiedzUsuń
  39. Nareszcie ta marka postawiła na troszkę fajniejsze opakowanie :) To jest progres.
    Co do cellulitu niestety przez zimę zauważyłam jego nagły atak i teraz sama z nim walczę. Mam nadzieję, ze ćwiczenia wspomagane właśnie kosmetykami dadzą radę :D

    OdpowiedzUsuń
  40. Od kilku lat stosuję różne kremy na cellulit, często po bańce chińskiej, ostatnio już profilaktycznie, żeby ten "problem" do mnie nie wrócił :) ale tego kremu jeszcze nie miałam. Na pewno jest nastepny w kolejce :)

    OdpowiedzUsuń
  41. Interesujący produkt :o) ale zawsze przy stosowaniu tego typu kosmetyków należy ćwiczyć i odpowiednio się odżywiać :o) sam kosmetyk cudu nie zdziała :o)

    OdpowiedzUsuń
  42. Muszę się za nimi porozglądać, bo lubię tego typu kosmetyki ;)

    OdpowiedzUsuń
  43. Ja ostatnio przestałam być systematyczna ,a w stosowaniu takich preparatów to jest najważniejsze.

    OdpowiedzUsuń
  44. Każdy kosmetyk, który z założenia może zmniejszyć cellulit jest dla mnie, bo choć nie mam nadwagi, to skórkę pomarańczową mam:( Czas zacząć biegać i wszystko wróci do normy;)

    OdpowiedzUsuń
  45. ciekawy kosmetyk
    ale mi zawsze brak systematyczności w stosowaniu

    OdpowiedzUsuń
  46. Hmm ja zawsze do tego typu kosmetyków podchodzę z rezerwą. Już różne cuda stosowałam, smarowałam, ale wiem że najlepsze efekty daje przede wszystkim RUCH. Teraz nieśmiało powracam do ćwiczeń :P A wspomagam się końcówkami mazideł na cellulit z eveline, które kupiłam dawno temu i leżały w szufladzie :)

    OdpowiedzUsuń
  47. czas na walkę z niedoskonałościami, lato się zbliża ;)

    OdpowiedzUsuń
  48. Oj tak też powoli zabieram się za małe odchudzanko,fajny produkt, dobrze że wspomaga proces zrzucania kilogramów i poprawy wyglądu skóry :-)

    OdpowiedzUsuń
  49. Bardzo rzetelny wpis - świetny blog !
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  50. Narazie nie mam tego problemu, na szczęście :)

    OdpowiedzUsuń
  51. Też postawiłam na balsam antycellulitowy, ale niestety mój jest strasznie słaby :/
    Ten Twój wydaje się fajny, ale znając się, pewnie wybiorę tańszy odpowiednik, u mnie Eveline się sprawdza :)

    OdpowiedzUsuń
  52. Myślę że cwiczenia to zasługa sukcesu, natomiast uważam że w parze z ćwiczeniami takie preparaty są jak najbardziej na miejscu

    OdpowiedzUsuń
  53. Syszalam o nim u Wery. :) Równiez ma z nim konkurs. :)

    OdpowiedzUsuń
  54. Niekoniecznie wierzę w cudowne działanie tych wszystkich kremów :(

    OdpowiedzUsuń
  55. gdyby był trochę tańszy to bym się na niego skusiła

    OdpowiedzUsuń
  56. Całkiem interesującym produkt :)

    OdpowiedzUsuń
  57. Widzę, że to jakaś nowość od FlosLeku, bo pirwszy raz widzę taką serię kosmetyków. Niestety nie lubię konsystencji żelowych, źle mi się kojarzą, no i cena trochę wysoka jak za taki produkt..

    OdpowiedzUsuń
  58. ja na szczescie nie mam z tym problemow

    OdpowiedzUsuń
  59. Nigdy nie spotkałam się z tym kosmetykiem, a z reguły zwracam uwagę na tego typu produkty. Ja lubię antycellulitowe balsamy z Tołpy :)

    OdpowiedzUsuń
  60. Nie wiem. Mimo wszystko nie mam zaufania do tego typu kosmetyków.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny i zamieszczony komentarz. Jeśli masz blog, na pewno do Ciebie zajrzę.