CelluBlue i Bańki chińskie. Co wybrać?

By października 01, 2014

Witajcie,
Jak każda kobieta chciałabym mieć ładne ciało, jędrne bez cellulitu czy tym bardziej rozstępów. Wiem, że największe rezultaty daje połączenie walki na kilku frontach. Ważna jest odpowiednia dieta, aktywność fizyczna i pielęgnacja. Kilka lat temu walcząc z cellulitem, który łatwo wyhodowałam, odkryłam bańki chińskie.  
Zestaw, który mam składa się z 4 plastikowych a raczej gumowych bardzo masywnych banieczek o różnej wielkości. Czytałam recenzje, oglądałam filmiki i w końcu kupiłam bo cena była nie wielka jak na tak spektakularne efekty, które obiecywali sprzedawcy. Nie dawno bo ok dwa miesiące temu do testów otrzymałam urządzenie działające na podobnej zasadzie a jest nim CelluBlue. Dziś porównam oba te produkty. Zapraszam.
Zestaw 4 baniek chińskich w internecie kosztuje ok. 30 zł. Mają różną wielkość i można nimi masować różne partie ciała. Najmniejszą nawet twarz jednak ja nigdy się na to nie zdecydowałam. Ich głównym zadaniem jest ujędrnienie ciała i zminimalizowanie cellulitu poprzez zasysanie skóry. Podczas masaży należy wykorzystywać oliwki lub oleje aby zapewnić odpowiedni poślizg.
Stosowanie baniek nie wymaga żadnej filozofii ani instrukcji obsługi. Masujemy raczej na czuja. Ważne jest aby nie zasysać zbyt mocno skóry bo jest to bolesne i może skutkować siniakami. Bańkami zawsze masował mnie Łukasz. Używaliśmy dwóch najmniejszych. Zapewnienie sobie masażysty jest najlepszym rozwiązaniem. Nie musicie się wyginać i żadna część ciała nie będzie pominięta. Taki masaż u nas trwał 10 minut. Tyle maksymalnie wytrzymywałam. Po wszystkim skóra była zaczerwieniona ale jakby dotleniona i pobudzona do życia. Na pewno krew w ciele lepiej krążyła bo aż czułam pulsowanie. Byłam obolała i zmęczona. A po kilku dniach również sina.

Każdy masaż zawsze wykonuje się zgodnie z przepływem limfi czyli od dołu go góry robiąc tzw. drenaż. Nie należy jeździć bańkami po ciele w różnych kierunkach.
Banieczka CelluBlue jest przezroczysta. Od razu widać co się dzieje z zasysaną skórą. Jest gumowa. Dość gruba ale bardziej elastyczna od chińskiej. Gdy zapytałam Łukasza czy wie co to jest bez wahania odpowiedział, że kubeczek menstruacyjny. Nie mam pojęcia gdzie on w ogóle o nim słyszał. Rzeczywiście trochę go przypomina jednak ma zupełnie inne zadanie. Mechanizm działania tej banieczki jest identyczny jak baniek chińskich. Tym razem Łukasz nie był chętny do masowania mnie, ciągle twierdził, że jest zmęczony dlatego wziąłem  sprawy w swoje ręce. Tu ważna jest systematyczność.  Masowanie idzie mi nad wyraz łatwo. Zdecydowanie prościej niż w przypadku chińskich baniek. CelluBlue  łatwo jest manewrować. Bardzo dobrze ślizga się po naoliwionej skórze. Po takim zabiegu moje ciało jest lekko zaczerwienione ale nie obolałe i nie powstają na nim siniaki. 
Czy zauważyłam efekty? Muszę przyznać, że tak ale niewielkie. Na które złożyło się moje bieganie, odchudzanie, masowanie bańkami oraz olejki i kosmetyki na cellulit. Wszystko to razem wpłynęło na ujędrnienie ciała. W przypadku masaży bardzo ważna jest systematyczność. Najlepiej roboć to co najmniej trzy razy w tygodniu. 
Nie zamieściłam zdjęcia swoich baniek ponieważ gdy coś jest mi potrzebne to przeważnie przepada jak kamień w wodę. Na pewno kiedyś się znajdą i okaże się, że były w miejscu, które kilkakrotnie przeszukałam. Moja mama w takich sytuacjach mówi "że to diabeł przykrył ogonem" . 
Oba produkty spełniają swoje zadanie. Przy długim, systematycznym użytkowaniu na pewno przynoszą efekty. Każdy z nich ma swoje wady i zalety. Bańki chińskie są tanie ale używanie ich wymaga dużej odporności na ból i wprawy.  CelluBlue  używa się łatwo i przyjemnie ale jest znacznie droższy.

Macie doświadczenie z tymi urządzeniami? 

ZOBACZ TAKŻE

71 komentarze

  1. baniek tych nie znam ale mam ten olejek i sobie go chwalę

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie dla mnie takie gadżety, hahaha, raz bym użyła i rzuciła w kąt ;) Lenistwo ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja też pewnie bym o tym zapomniała..

      Usuń
    2. i ja niestety mam tak samo :(

      Usuń
    3. Ja się takich rzeczy boje... ;p ;)

      Usuń
  3. Tylko o nich słyszałam jednak nie używałam:) bardzo ciekawe posty publikujesz!

    OdpowiedzUsuń
  4. Mam CelluBlue i testuję właśnie
    Staram się używać do masażu serum oraz balsamów ujędrniających,ale chyba muszę zaopatrzyć się w olejek, będzie mi łatwiej się posługiwać
    tym urządzonkiem

    OdpowiedzUsuń
  5. Kiedyś o tych bańkach było głośno. Były modne. Ale nie znam efektów ich działania :)

    OdpowiedzUsuń
  6. mam bańki chińskie ale cieżko u mnie z systematycznością :(

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja mam bańki, ale odstawiłam je bo naczynka na nogach stały się bardziej widoczne :/

    OdpowiedzUsuń
  8. Nigdy nie próbowałam takiego sposoby, pewnie sama miałabym problem z systematycznością.

    OdpowiedzUsuń
  9. Słyszałam już kiedyś o tych bańkach, nawet spróbowałam jednak miałam ogromne siniaki :( i dłuuugo nie schodziły, w związku z tym zrezygnowałam :(

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie znam ani baniek, ani tego olejku, który na pierwszy rzut oka przypomina mi Bio-Oil.

    OdpowiedzUsuń
  11. Nigdy nie miałam tych baniek, chociaż o bańkach chińskich słyszałam duużo dobrego :)

    OdpowiedzUsuń
  12. najgorsza ta systematyczność :D

    OdpowiedzUsuń
  13. słyszałam o nich, ale ostatnio zamówiłam bańki chińskie i jestem ciekawa jak się sprawdzą :)

    OdpowiedzUsuń
  14. "to diabeł przykrył ogonem" heheh jeszcze nie słyszałam tego powiedzonka :D
    Nigdy nie próbowałam używać takich gadżetów na cellulit :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Nie miałam i jakoś mnie nie ciągnie do tych baniek . Ale z olejku bym już skorzystała :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Miałam wypróbować je już dawno, polecała mi je koleżanka. W sumie nie wiem dlaczego do tej pory nie spróbowałam:)

    OdpowiedzUsuń
  17. ja sobie chwalę bańki i nie wydałabym pieniędzy na ten wynalazek ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. Ja również niestety po miesiącu nie zauważyłam efektów jednak nadal się nie poddaję i dalej walczę za pomocą cellublue :-)

    OdpowiedzUsuń
  19. Gdzieś już widziałam ten przyrząd, wygląda bardzo fajnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  20. w żadnej literaturze fachowej nie spotkałam się z tym by masować bankami twarz, możesz podrzucić mi linka do tych wiadomości?
    poza tym mylisz się że masaż bańkami jest na czuja, tak naprawdę powinno się robić to według ściśle określonego schematu jeśli nie chcemy mieć później problemów z krążeniem/układem limfatycznym czy nawet nerwowym, już nie wspominając o tym że przed każdym masażem powinno się udrożnić węzły chłonne
    wg mojej wiedzy najmniejsza bańka służy do ramion, a większe odpowiednio do brzucha i nóg

    tego drugiego nie znam, ale na bańkach pracuję już dość długo i jest to masaż intensywny dla całego organizmu a więc trzeba przestrzegać wszystkich przeciwwskazań

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wydaje mi się, że informacja o tym, że najmniejszą bańką można masować twarz przeczytałam w instrukcji dołączonej do moich baniek, których aktualnie nie mogę znaleźć.
      Masować należy się zgodnie z przepływem limfy. Oglądałam wiele filmików na yt razem z moim chłopakiem i tak mnie właśnie masował. Od dołu do góry. Nie nabawiłam się żadnych problemów przez taki masaż, przeciwnie, widzę pozytywy. https://www.youtube.com/watch?v=bu7TVJq1Fzo
      Największych baniek, w ogóle nie używaliśmy. Po pierwszym razie wiedziałam, że nie będą nam potrzebne. Są niewygodne i powodowały największy dyskomfort u mnie.

      Usuń
  21. Planuję kupić sobie bańki chińskie. :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Tak się właśnie zastanawiałam jaka jest między nimi różnica :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Ja kiedyś spróbowałam masażu bańkami chińskimi, ale miałam takie siniaki na udach, że wyglądałam jak ofiara przemocy. Niemniej ostatnio wzięłam z sobą z domu rodzinnego bańkę, żeby masować nóżki, ale póki co leży sobie schowana, ale chcę znów spróbować. Jesienią i zimą nie muszę nóg pokazywać :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Ja uzywam od czasu do czasu baniek chinskich :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Czytam o nich ostatnio na blogach, najważniejsza systematyczność a u mnie z tym różnie :\

    OdpowiedzUsuń

  26. Fajne zdjęcia super wpis
    ! Zapraszam: http://blogmanekineko.blogspot.com/
    Jeśli mój blog Ci się spodoba zaobserwuj go, a z pewnością zrobię to samo

    _manekineko_
    blogmanekineko.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  27. Nie miałam do czynienia nigdy z bańkami . Tego typu urządzenia mnie przerażają. A może i nie widzę potrzeby takich stosować.

    OdpowiedzUsuń
  28. Niestety u mnie bańki chińskie się nie sprawdziły,mam tendencję do pękania naczynek i żylaków.

    OdpowiedzUsuń
  29. Cierpliwość i systematyczność nie są moimi mocnymi stronami, więc nawet nie próbuje.

    OdpowiedzUsuń
  30. planowałam kupić CelluBlue bliskiej osobie na urodziny, ale teraz już sama mam wątpliwości

    OdpowiedzUsuń
  31. "diabeł przykrył ogonem" u mnie też tak się mówi;)

    OdpowiedzUsuń
  32. Ujędrnianie ciała to mega ciężki kawałek chleba, nie tylko bańki na to wpływaja, jak z reszta napisalas ;) złooożony proces.

    OdpowiedzUsuń
  33. Myślałam nad bańkami ale słyszałam, że dla osób z problemami z naczynkami nie są polecane

    OdpowiedzUsuń
  34. Ale teraz wynalazki wymyślają :)

    OdpowiedzUsuń
  35. już od dawna mam chętkę na bańki ale póki co lenistwo wygrywa :P

    OdpowiedzUsuń
  36. Ja bawiłam się chwilkę bankami chińskimi,efekty były,ale lenistwo wzięło górę niestety :(

    OdpowiedzUsuń
  37. Ja na razie nie mam cierpliwości do masaży i zabiegów domowych na cellulitu.

    OdpowiedzUsuń
  38. heheh mnie też na pierwszy rzut oka przypomniała banieczka kubeczek menstruacyjny;)

    OdpowiedzUsuń
  39. O bańkach chińskich słyszałam, ale o tych drugich czytam pierwszy raz ;)

    OdpowiedzUsuń
  40. słyszałam i mnie bardzo kuszą ;)

    OdpowiedzUsuń
  41. Jestem pewna, że po kilku dniach używania pewnie bym zrezygnowała. Mam problem z regularnym wcieraniem balsamów ujędrniających, a co dopiero takie wynalazki :)

    OdpowiedzUsuń
  42. Jestem pewna, że po kilku dniach używania pewnie bym zrezygnowała. Mam problem z regularnym wcieraniem balsamów ujędrniających, a co dopiero takie wynalazki :)

    OdpowiedzUsuń
  43. Nie na moje nerwy ale bańki mnie intrygują .

    OdpowiedzUsuń
  44. oj nie dla mnie ;) nie jestem systematyczna i pewnie zaraz bym to w kąt wrzuciła

    OdpowiedzUsuń
  45. Natura obeszła sie ze mną łaskawie i mój celluit nie jest zbyt duży.Jeśli chodzi i pielęgnację jestem raczej systematyczna.Po 4 tygodniowym teście Cellublue zauważyłam ,ze skora jest wyraźnie jędrniejsza,obecnie kontynuuje masaże.

    OdpowiedzUsuń
  46. nigdy jeszcze nie używałam takiego cudaka ;)

    OdpowiedzUsuń
  47. Nie słyszałam jeszcze o takich bańkach ale pewnie znając siebie wypróbowałabym raz a później nie miała czasu do nich wrócić :)

    OdpowiedzUsuń
  48. Chińskich baniek nigdy nie miałam, ale CelluBlue używam od ponad miesiąca i jestem bardzo zadowolona z efektów :)

    OdpowiedzUsuń
  49. Nie są mi znane ani chińskie bańki, ani ten CelluBlue :)

    OdpowiedzUsuń
  50. Nie stosowałam żadnego z tych produktów, ale CelluBlue chętniej bym spróbowała:)

    OdpowiedzUsuń
  51. Moja przyjaciółka ma u siebie chińskie bańki i jeden raz poddałam się takiemu zabiegowi, ale już więcej nie powtórzę tego błędu. Ból niesamowity ;/
    Co do CelluBlue to czytałam już w miarę dużo pozytywnych opinii, ale ciągle jestem sceptycznie nastawiona.

    OdpowiedzUsuń
  52. Ja mam po prostu bańki chińskie, już dawno ich nie używałam, ale to dlatego, że odkryłam, że to z czym walczę to raczej nie cellulit a rozstępy, a z tym można zawalczyć niestety tylko laserem, a masowanie bańkami rozstępów niestety może je jeszcze powiększać. Także wielka szkoda.... Tak czy owak, ruch, masaż i systematyczność na cellulit zawsze dobre! ;)

    OdpowiedzUsuń
  53. Nigdy jeszcze nie używałam, ale chyba bałabym się ;-)

    OdpowiedzUsuń
  54. Za leniwa jestem na takie gadżety, ale wyglądają dość śmiesznie ;)

    OdpowiedzUsuń
  55. ło ludu pierwsze słyszę o tym cudaku xd

    OdpowiedzUsuń
  56. Ja niestety mam bardzo mało czasu na takie zajęcia i nie jestem systematyczna, co mnie dyskwalifikuje ;) Chciałabym błyskawicznie - i po cellulicie ;) Ale na razie to tylko marzenie :)

    OdpowiedzUsuń
  57. Ja bardzo lubię bańki chińskie ;)

    OdpowiedzUsuń
  58. kuszą mnie te bańki, ale chyba skuszę się jednak na tańszą wersję bo nie wiem czy to dla mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  59. Brakło by mi systematyczności w działaniu;/

    OdpowiedzUsuń
  60. Mi brakuje systematyczności więc u mnie efektów było by brak :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny i zamieszczony komentarz. Jeśli masz blog, na pewno do Ciebie zajrzę.